Gender: Female
Status: In a Relationship
Age: 24
Sign: Aries
City: white lands of empathica
Country: UK
Signup Date: 12/3/2006
|
|
|
|
Friday, April 10, 2009
 |
Current mood:  happy
Category: Blogging
 I wish you all sunny sunny days and lots of love! Kisses to all my dear friends :* yours truly
 | Currently listening: Kolossus By Keep of Kalessin Release date: 2008-06-10 |
|
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Wednesday, March 18, 2009
 |
Current mood:  melancholy
Category: Dreams and the Supernatural
To ja się pożalę na deviancie, bo w sumie gdzie indziej to i tak nikogo nie wzruszy, prawda? Na dA, bo poniekąd tutejszej mojej obecności to dotyczy. Zatem, proszę państwa
MAM KRYZYS TWÓRCZY!!!!
Poważny i ciężki. Nic. Grób! Absolutna cisza i pustka. Przypadkowe wersy, przypadkowe kadry na avki i sygnatury, przypadkowe pędzle i textury...I absolutny brak pomysłów, co więcej - przypadkowość ta doprowadza mnie do łez. Utknęłam! Dosłownie utknęłam. I obawiam się, że to haniebne nastepstwo mojego 'self rehab' czyli leczenia odwykowego przy zielonej herbatce i tym tutaj poniżej wymienionym Kolossusie. Początkowo bez mej głównej inspiracji radziłam sobie wyśmienicie, ale to chyba była fala uderzeniowa, czy jak to tam zwą. Potem przyszło uświadomienie, że jestem pusta, jak ten bęben Rolling Stones'ów, bo moje uczucie wypłowiało, a miłość mego życia umarła. Sama chciałam się leczyć i teraz tego cholernie żałuję, bo po prostu. Ale do tematu! Niemoc tworzenia mnie dopadła i tym samym dopadła mnie chandra i obwinianie się, że może to faktycznie ja jestem ta najgorsza. A jak wiadomo żyję by tworzyć i - co ważniejsze - tworzę by żyć. Narastające niezadowolenie z moich prac doprowadza mnie na skraj tego już niemal legendarnego fiordu. Nie potrafię się przymusić do czegoś, co nie cieszy me oko, tylko po to, żeby kogoś, kto ma odmienne poczucie estetyki, zadowolić. Nie potrafię "obniżyć swoich lotów" tylko dlatego, żeby usłyszeć pozytywne komentarze, bo gdy wykorzystuję maksimum swoich umiejętności i możliwości, laicy - których większość, a nie oszukujmy się: ja nie jestem bogiem grafiki, ale to jest mój zawód :] - no więc ci wspomniani laicy innowacji i postepu nie rozumieją...
Muzyka. Mnie deprymuje. Powód to jest materiał na inne wypracowanie, i właściwie nie chcę wcale tego roztrząsać. Może dlatego, że zrozumiałam, że to moje uszy i one same najlepiej wiedzą co chcą usłyszeć. Ale muzyka mnie doprowadza do nerwicy natręctw. Zwłaszcza brak Dimmu Borgir. I nieokiełznany głód na zupełnie nowy Nightwish. Czy ja wytrzymam? NIE! Miłość. Oczywiście, że nadal jest. Ale to jak sprinter leżący z nogą w gipsie. Kocham, chociaż mi nie wolno, więc i nie wolno mi tworzyć. Więc zamykam oczy i nie tworzę. Zablokowałam się na niego i teraz tego cholernie żałuję. Oczywiście odwyk był mi potrzebny, zwłaszcza biorąc pod uwagę zamiary jakie u mnie spowodował Jegomość. Ale chyba nie o odwyk w dosłownym znaczeniu mi chodziło. Teraz pozostały tylko wspomnienia...które i tak nie są kolorowe. Przyjaciele. A co to? Najbliższe mi osoby nigdy nie zrozumieją, co czułam i co czuję. Dalsze tym bardziej. Tym bardziej, że systematycznie jestem przekonywana o tym, iż naiwna ze mnie idiotka, jeśli chodzi o przyjaźń, czy poważniejszą znajomość. Teraz też przejadę się pewnie gołym tyłkiem po fiordach, ale co tam! Zachciało mi się znajomości w wielkim świecie, w okrutnym świecie. Twórczość doczesna. Boli! Nie mogę czytać i oglądać tego, co już stworzyłam, bo nosi w sobie jakąkolwiek pamięć po Nim. Więć boli. Inspiracja. Jak pisałam. Jeśli jest nadzieja na inną, to jest to wyjątkowo ospała inspiracja i rozkręca się bardzo powoli, mimo iż pierwsze efekty już są i od początku są piorunująco zachwycające, gdzieś coś się urwało.
Postanowienia? Owszem. Kolejność przypadkowa. Nie leczyć się więcej. Może ja też mam swojego anioła stróża i to wcale nie jest ta osoba, którą za takowego miałam. Pozwolić zaleczyć się ranom, opanować łzy, oswoić się z sytuacją. Jak była żona po rozwodzie. Z dziećmi, których połowa krwi i genów jest Jego. Ja też mam przecież te swoje (nasze) dzieci. Nie walczyć z tym uczuciem, które mnie nawiedziło przypadkiem. Nie! Może to jest ten mój anioł stróż. Mój strażnik. Walczyć! Zdecydowanie walczyć z niechęcią do NW i Anette. To kary jest godne. Wstyd mi za siebie samą, że opieram swoje zdanie na totalnej ludzkiej głupocie, zarówno tej na 'nie', jak i tej ohydnie przesłodzonej na 'tak'. Dać sobie spokój z Tarją i diskomułami. Uszy w końcu mi odpadną, też za karę. To mi mózg psuje. Walczyć z nieszczerością wobec mnie, i od razu mówię, że jeśli ktoś po przeczytaniu tego pomyśli o mnie dziwnie negatywnie tudzież zachwycająco pozytywnie, TO NIECH TO NAPISZE. Dość mam układania się i naginania rzeczywistości poza moimi plecami.
I proszę - nie życzcie mi różnych shago- i owczo-podobnych rzeczy. Ómarcie, toczenie, i różowy hormon też już mnie nie bawią. Jak również to, że jestem jakąś pieprzoną parą skarpet grającą na parasolce, a przez co połowa ludzi na ziemi nie traktuje mnie poważnie, prosi o wyjaśnienie i ... dalej mnie nie traktuje poważnie. I dość już mam mydlenia oczu zdawkowymi badziewiami (czyt. nad wyraz miłymi i uprzejmymi komentarzami i odpowiedziami) dla uładzenia sytuacji i uspokojenia zaślinionego pitbula jakim jestem. Chcę być normalną, prostą Gruźlicą. Umieć przyznać się do tego, że fascynują mnie buty Anette i Keep of Kalessin w całej swej twórczości i entourageu. Chcę nie musieć odpowiadać na głupie pytania "dlaczego wisienki?" i "dlaczego rdza?". Nie być postrzeganą za debila, tylko dlatego, że fascynują mnie opuszczone szpitale i fabryki, i Norwegowie owszem, ale nie ci wypachnieni i idealni jak spod krzywika. Nie chcę być odsuwana tylko dlatego, że mam inne zdanie i zapatrywania, inne "nowe" pasje, co być może powoduje moją odmienność od jakiegoś klucza w doborze towarzystwa, o którego istnieniu tu i tam nie wiem? Nie chcę być ignorowana razem ze swoimi problemami o których piszę, bo może mam też te, o których nie napiszę nigdy, a potrzebuję zwykłego wsparcia.
Ludzie! Nigdy nie powiedziałam, że godzę się z tą waszą/naszą rasą. Nigdy też nie wspominałam, że jestem dumna z bycia człowiekiem. Ale - jak widać i nie muszę być do tego jasnowidzem - w najbliższej przyszłości raczej nic w tej kwestii się nie zmieni. Spróbujcie żyć tak, żeby mi nie ranić już i tak poranionego serca, i żeby nie powodować bym ja nie raniła waszych. Bo nigdy też nie mówiłam, że jestem bez skazy. Bo nie jestem, i nigdy nie będę.
Wszystko co przeszłam w ciągu ostatnich jakichś 12 miesięcy zebrało się na moją niemoc twórczą. Nie o wszystkim chce rozmawiać z kimkolwiek, albo po prostu wydaje mi się tak, bo nie znalazł się nikt, kto potrzymał by mnie za rękę i z kim mogła bym pomilczeć nad tymi 12 miesiącami. Zapewne nie napisałam połowy tego co chciałam. Dodam tylko, że nikt mnie nie zna idealnie i dlatego żałuję, że się tak otwierałam. 99% z was ma o mnie mylne zdanie. Ja na tym cierpię, a wy ucztujecie.
Piszę to wszystko, bo mam wspomniany kryzys twórczy. Ale też dlatego, że właśnie pokonałam zakręt na którym tkwiłam i tkwiłam. Zakręt w gęstym lesie, nad stromą przepaścią. Zakręt, w który weszłam z pełną prędkością, a z którego o mały włos bym nie wyszła przy życiu. Tak tak! Czas oczyścić siebie. Innej drogi nie znam jak pisać i pisać. Wszak to potrafię najlepiej. Żal mi tylko, że w autopsji mogę poznać co czują poeci i artyści, których podziwiam i cenię.
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Friday, February 13, 2009
 |
Current mood:  morose
"all he wanted was a toy all he needed was a gentle heart to lead him through the dark when his dreams are running wild boy and the ghost fire's not burning the lights went out"
Now, when all hope has faded away... what can I do? I was hoping, so much. Now I know - what I was thinking is just my imagination, my own world. The true world is so much cruel. I know - I shouldn't thnik WHY he is happy. I want it for him and I should happy with him, but no! I was hoping that this cruel dream was end a long time ago. This was my idea for life. And now everything is thumbling down. I just can't stand this situation. Anymore.
Ich gab dir alles... ;(
~yours truly, Countess Tuberculosis~
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Wednesday, December 31, 2008
 |
Current mood:  artistic
Category: Life
 I want to wish to all my friends simply Happy New Year 2009!! I just wish, that will be better year, than O8 :) ~yours truly, Countess Tuberculosis~
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Tuesday, December 23, 2008
 |
Current mood:  angry
Category: Life
Life is shit. People are shit!! Friends doesn't exist at all. There is nothing in this world worth my tears, but I'm crying because I'm hurt. Someone call me an idiot, a moron. Someone wish to me debacle of my forum for Anette O. fans and of all my works and ideas. And that all just because I'm a fan of Anette Olzon, and Nightwish, and I don't lie that I don't like them or something because they fired Tarja. So... I'm a moron, I'm an idiot! No! Not because I'm a fan of Nightwish indeed, but because I used to think about people , who talking this shit, like about my close friends. I hate myself because I'm too honest for everyone and everyone are simply dirty rats for me (and I'm not saying that only for me...). No one think about his behaviour, but at the end I always crying and felt like an idiot. Not enough that some stupid norwegian ditz broke my heart few months ago, now there are people which knocking the wind out of my sails. Just because I'm honest, I'm die hard fan (not fanatic or fangirl!!); just because I want to do what I love and I want to sacrifice to my biggest passion!... "Fuck him, fuck me, fuck the whole fucking world..." That's fucking true!!  There will be no merry christmas or happy holidays in my heart! Only headache from crying, sorrow and hate for mankind. And, still..., yearning for one of the purest heart I've ever know... I should sign as always, but it would be better and more truely if I just wrote: "Nemo, my name forevermore", where Nemo in Latin means Nobody... And please: just because I have in my profile Norway as my home country it doesn't mean I know Norwegian language. Please don't write to me in Norwegian, because I don't understand anything. And Polish people - don't write to me in english!! I know Polish language well :/ Someone of you, my friends, must understand, that I don't have as many time, as the other days, and I can't be everyday on myspace and write to you shit as "how are you" or "thx I'm fine" (even if I'm not fine, always!). I have works and stuff to do, school in weekends, close persons I would care about them... You all must understand it. Or delete me right now! ~Yours truly, Tuberculosis~
 | Currently listening: Vovin By Therion Release date: 1998-05-26 |
|
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Friday, November 21, 2008
 |
Current mood:  bored
Category: Blogging
|
|
|
Tuesday, November 18, 2008
 |
Current mood:  artistic
Category: Religion and Philosophy
"I was born amidst the purple waterfalls. I was weak, yet not unblessed. Dead to the world. Alive for the journey. One night I dreamt a white rose withering, a newborn drowning a lifetime loneliness. I dreamt all my future. Relived my past. A witnessed the beauty of the beast!" Nightwish ~Bless the Child~  Today, today! It's the holy day  Shag the Mighty, Shag the Brave! I wish him more common sense :) And next 32 years in arms of appropriate woman... Me for example xD  :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* Martina.Countess Tuberculosis
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Tuesday, October 28, 2008
 |
Current mood:  artistic
Category: Dreams and the Supernatural
My beloved poem "Impurity" by Jan Lechoń, a few words about my love, one and only night with him, and few simple verses about my dearest memories.
"One, long look, oh my God, what can it do thrown on me almost carelessly. oh! What delight is to watch godlessly everything that cannot be found on your photography.
All everyday things are only fantasies, which the night shall scatter, dreams shall scare away from my head; What can delight gave to the lips, when they longing for delight what can enchant the eyes, when they're longing for enchantment.
A night with you is one, addictive thing, only one thing I can believe senselessly. And I don't know is there any other love except your body, And I know you do not love, you will forget about me."
Love my Lord S. <3
Martina.Countess Tuberculosis
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Sunday, February 17, 2008
 |
Current mood:  depressed
Category: Dreams and the Supernatural
Why do I miss someone I never met? 
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
Saturday, February 16, 2008
 |
Current mood:  cold
Category: Dreams and the Supernatural
It's the last two, three days before I go to Cracow, to see my beloved Nightwish and Anette! But....I'm not happy :/ I'm sick, I'm sad and I still have in my mind the same man, I love. I wish he was there on the gig. Bu he wouldn't br, for sure.... I feel cold - going to bed to dream about my presonal GOD!
Love ya all!
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|
|
|