MySpace
myspace music


JanuszPrusinowskiTrio



Last Updated: 12/10/2009

Send Message
Instant Message
Email to a Friend
Subscribe

Status: Single
State: Masovia
Country: PL
Signup Date: 4/22/2008

Blog Archive
[Older      Newer]
 /  / 
September 9, 2009 - Wednesday 
Kontakt:

prusinowski3@gmail.com

tel:+48 609 842 875
July 10, 2009 - Friday 
May 20, 2009 - Wednesday 

Doczekaliśmy się wspólnie płyty "Mazurki" Janusz Prusinowski Trio w sklepach.
Dostępne w EMPIKach, dobrych sklepach z płytami oraz sklepach internetowych:



i serpent.pl:

http://wsm.serpent.pl/sklep/albumik.php,alb_id,15003,Mazurki,Janusz-Prusinowski-Trio

i  multikulti.pl

http://www.multikulti.com/go/_info/?id=28038


i paganini.pl





Zapraszamy!


May 19, 2009 - Tuesday 

Warsztaty muzyki i tańców Polski Centralnej  


Trio J.P. powstało w 2007r. by kontynuować tradycje muzyczne Polski Centralnej, szczególnie spuściznę wiejskich muzykantów – naszych nauczycieli. Gry na skrzypcach, basach, bębenku, barabanie, harmonii, cymbałach uczymy się od ok.15 lat jednocześnie animując ruch Domów Tańca i promując nieuszminkowany obraz muzyki polskiej wsi. 

      

   Chcemy naszą fascynacją zarazić słuchaczy. O ile to możliwe zamienić ich w aktywnych uczestników i współtwórców wydarzenia, które można nazwać koncertem, zabawą, spotkaniem, warsztatami. Program nasz ma kilka dopełniających się elementów:


 Nauka tańców Polski Centralnej;

 Nauka śpiewu mazurków i pieśni;

 Nauka gry na skrzypcach, bębenku, basach, by mogłypowstać nowe samodzielne kapele;        

 Koncert + zabawa taneczna.


  Tańce Polski Nizinnej – Piotr Zgorzelski, Piotr Piszczatowski


Tak się stało, że te powszechne niegdyś w Polsce tańce zostały prawie całkowicie zapomniane. Oprócz zaniku znajomości podstawowych kroków zmieniły się także nawyki ciała w tańcu, ekspresja tańczących i zubożały relacje pomiędzy nimi. A jest to sfera ogromnych możliwości.  Poznanie prostych kroków tanecznych pozwala nie tylko na odkrycie tkwiącej w nich energii i radości, ale też umożliwia spontaniczną i kunsztowną improwizację poznawanymi sukcesywnie ozdobnikami. Udana zabawa wymaga od tancerzy orientacji w przestrzeni i kontaktu z wszystkimi tańczącymi. Tańczy się nie tylko w parze, ale także w całej grupie 


Warsztaty składać się będą z czterech modułów:    


Tańce korowodowe – chodzony, siemieniec, przytrampywanie; 

Tańce wirowe po kole – kujawiak, oberek, wiwat – z wariantami i improwizacją;

Tańce „z figurami” i tańce–zabawy  – kozak, dyna, kontro, krzyżok, polka;

Zabawy rytmiczne wprowadzające w specyfikę ludowego muzykowania.


  Wprowadzenie tańców trójmiarowych zaczynamy od  chodzonego  i ćwiczeń rytmicznych. Tańce wirowe poznajemy stopniowo, w zależności od tempa najpierw kujawiaki, potem mazurki i oberki. Gdy taniec opanowany jest w stopniu podstawowym wprowadzamy niezbędne do tańczenia w grupie umiejętności jak wspólne wirowanie w czterech kierunkach, „na przetaku” i „po desce” Osobno wprowadzimy grane w tych samych rytmach tańce grupowe takie jak dyna (trojak) i inne.


  Tańce dwumiarowe zaczynamy też od chodzonego tyle, że w odmianie rzeszowskiej, gdzie był on tańczony w takim metrum i poprzedzał polkę. Potem czas na kontro - wiejską odmianę kontredansa. W końcu poznajemy podstawowe kroki polki, wiwata i najtrudniejszego z nich :powolniaka



  Nauka gry na skrzypcach – Janusz Prusinowski


Skrzypkowie radomscy, rawscy, lubelscy posługują się zupełnie różnymi od szkolnych czy nawet konserwatoryjnych środkami ekspresji, skalami, sposobami smyczkowania i rytmizacji. Żeby wniknąć we właściwości frazy mazurków i oberków trzeba porzucić dotychczasowe nawyki i wsłuchać się w starożytne dźwięki dawnych melodii. Gdy wyzwoli się energia w nich zaklęta wysiłek włożony w pracę zwraca się po wielokroć.


 Nauka gry na bębenku i basach – Piotr Piszczatowski


Powszechna dawniej umiejętność gry na basach i bębenku, bliska umiejętności tańczenia zanika wraz z tańcami. Poznanie podstaw bębnienia i basowania otwiera na bogactwo obecnej w polskiej muzyce polirytmii, dając ogromne możliwości dalszego muzykowania i towarzyszenia tancerzom.


 Nauka gry na flecie poprzecznym oraz innych instrumentach dętych – Michał Żak 


Flet drewniany był instrumentem powszechnym w niektórych regionach dawnej Polski, w innych królował klarnet, kozioł czy dudy. Melodie mazurków, krakowiaków, polek grane na prowadzącym instrumencie dętym nabierają szczególnego charakteru. Bogactwo barw tkwi nie tyle w doborze instrumentu co w technikach artykulacyjnych i frazowaniu, które w muzyce wiejskiej zdeterminowane są przez słowo, śpiew i taniec.


Nauka śpiewu – Maria Pęzik, Maria Siwiec


Wieś Gałki Rusinowskie koło Przysuchy słynie ze świetnych śpiewaczek i tancerek. Obie Marie śpiewają od dziecka i są twórczymi kontynuatorkami wielowiekowej lokalnej tradycji pieśniowej i mazurkowej. Barwa głosu, rytmika, frazowanie a także teksty pieśni i wyrwasów, których będą uczyć, są wartością samą w sobie.


May 18, 2009 - Monday 

I SEGRETI DELLE MAZURCHE



Andrzej Bieńkowski

 

Conosco, come è naturale, le mazurche di Chopin fin da quando ero un bambino, ma nei loro confronti avevo un problema. Mi davano l'impressione di un genere da salotto, troppo leziose e troppo simili al valzer.

Nelle mazurche di campagna, di cui mi innamorai molto più tardi, c’era più suggestione, erano eseguite con un’enorme potenza aggressivo-sentimentale.

Una volta, pregai un suonatore di violino della zona di Rawa Mazowiecka di cantarmi un oberek. Quello mi guardò sorpreso: "Gli oberki non si cantano, come se fossero mazurche".  "Perché mai?" chiesi. "Gli oberki hanno una melodia più stretta, non sono adatti al canto e non è possibile allungare i lori tempi (eseguire il rubato)".

Ero sbalordito. La letteratura sorta sulla conoscenza del mondo contadino straripava di descrizioni del tipo "...cantò un oberek e in preda a una sorta di furia si lanciò con le giovani nella danza ". Quella era la formazione che avevo ricevuto. Una lontanissima parentela con I contadini di Reymont.

Ancora più sorpreso rimasi dalla scoperta che il ritmo della mazurca era il ritmo del lavoro. In campagna si trebbiava o si tagliava il cavolo a tempo di mazurca (si spiega così la generale abilità a tenere il ritmo del tamburo e del basso nelle campagne di un tempo), spesso i musici suonavano persino durante la mietitura, per agevolare la falciatura del grano.

Benché provenga dal canto, la mazurca è sottomessa al severo rigore della danza, fa uso del rubato e dell'ornato, ma guai a perdere il ritmo! Si è scacciati dalla festa di nozze se non, addirittura, presi a botte. Con le mazurche non si scherzava. Anche il violinista poteva vendicarsi, perché i danzatori della mazurca battono "a cinque", ossia eseguono il tacco-punta, ma se lo fanno in un ritmo non consono alla mazurca, il musico può voltare le spalle ai danzanti. È un affronto tremendo, che per anni sarà commentato in campagna.

Nessun'altra danza ha mai suscitato una pari euforia in chi la esegue e un tale stato di trance in chi suona. Invogliava a ricercare l’espressione del canto. Quasi ogni villaggio aveva le proprie mazurche (e più spesso la propria maniera di esecuzione), che diventavano dei veri e propri segni di distinzione delle diverse comunità rurali .

Luglio 2008, sono nella regione del Roztocze, a cavallo tra Polonia e Ucraina, e il suonatore di violino Stanisław Głaz mi racconta: "Lei sa, che la stessa mazurca in ogni villaggio era suonata in modo diverso". "Perché?" domando. "Perché ogni violinista, da noi, suonava secondo gli accenti della parlata. A Dzwola e nei suoi paraggi strascicano la parlata, ma nel villaggio vicino la accorciano e, allora, là i violinisti non stiracchiano la melodia come da noi. E come si abbellivano le mazurche? Ognuno aveva la propria maniera di ornare, io ascoltavo spesso gli uccelli – gli usignoli e le allodole, poi suonavo i loro trilli nelle mazurche" – dice Głaz. Una testimonianza importante che mostra da dove viene la ricchezza delle mazurche e spiega le loro diverse interpretazioni.

La molteplicità delle mazurche è dovuta anche alla grande quantità di canzonette che le accompagnavano. Grazie a quelle era più facile fissare nella memoria le melodie.

A noi si pone il problema di cosa fare oggi delle mazurche delle campagne. La via più semplice sarebbe di non curarsene, com'è accaduto finora.

È più facile e più sicuro esaltarsi con Chopin, le sue composizioni sono bellissime. Che fare di geni emarginati come Meta, Kędzierski, Bujak? Sono da considerare inferiori perché appartengono alla campagna?

So che confrontarli con un gigante mondiale della musica suona come un'esagerazione. Riflettiamo, però sul fatto che le mazurche rielaborate da numerosi compositori provengono dalla loro musica, proprio da loro derivano.

E ancora una differenza, forse quella decisiva: le mazurche di Szymanowski, di Chopin e di altri compositori sono state trascritte, possono quindi essere insegnate nelle scuole ed eseguite in ogni epoca. Le mazurche di Meta, di Kędzierski se ne vanno insieme ai loro creatori. Nessuno riuscirà più a suonarle così, tale è la forza della loro unicità. Vale la pena ricordare che le mazurche si affidano all'improvvisazione, come il jazz. Si propone un tema (a questo servono le cantatine) e poi il musico improvvisa su quella melodia. Ho sentito io stesso un'improvvisazione sul tema di una breve canzonetta durare quaranta minuti!

Abbiamo ancora molta strada da fare prima di comprendere pienamente il segreto delle mazurche delle campagne. Ma forse la cosa più importante è imparare a suonarle. È enormemente difficile. La speranza è ben fondata, poiché, a dispetto di tutto, un numero sempre maggiore di giovani va nelle campagne a imparare le mazurche dagli "ultimi musici di campagna". Non trattano questa conoscenza a propri fini, per brillare poi come stelle dello spettacolo, ma cercano di imparare dai maestri proprio come facevano i musici di un tempo.

In loro è riposta la speranza che questa musica possa sopravvivere.

 

Andrzej Bieńkowski, 2008



 

May 3, 2009 - Sunday 

Mazurki brings us the wonderfully wiggly cross-rhythms – a triple beat but with stresses that can cross it in fours, fives or sevens - of the village mazureks (mazurkas) from Mazovia, Poland’s flat central region, played, with great skill and tremendous lift, by fiddler and occasional cymbalist Janusz Prusinowski, with baraban drum, tambourine and droning 3-string bass from Piotr Piszcatowski, joined by Michal Zak’s wild shawm and flute. Suddenly the similarly wiggly, asymmetric three-beat polskas of Sweden, which are indeed descended from the mazurka, have a direct connection.

It’s a magnificent album. These guys play with high skill and all the fire and rhythmic energy of the village musicians they’ve learned from. Prusinowski describes his damascene moment. “In an Andrzej Bienkowski film I heard the Józef Kedzierski band. It was a revelation: the authenticity, intensity and ease that I had been looking for throughout the world existed right here, beside me, in my own language”.

What’s probably that same film, of Kedzierski in 1986, can be seen on YouTube via ethnographer, photographer and painter Bienkowski’s website, www.andrzejbienkowski.blox.pl.

In his note to the Prusinowski album, Bienkowski writes, “No other dance aroused such euphoria in dancers and got musicians into such a trance”. Like Swedish polska there too, then. And, like polskas, mazureks are played differently in each village. But mazureks have short songs that go with them, and Bienkowski reckons that the variation of these songs because of local dialect and personal expression is reflected in the variations in mazurek melodies. The rhythm, though, is all-important, and in sung mazureks it’s connected with rhythmic rural work as much as with dance. On the CD too there’s singing, from Prusinowski and two female traditional singers, Maria Pezik and Maria Siwiec.

Far, as Bienkowski points out, from the elegant, waltz-like mazurkas known to the world through Chopin and others, this is music to ignite a new mazurka craze, as polska in Sweden became an obsessive heart to the traditional music revival. It could certainly send a thrill through the ranks of Swedish fiddlers, and lead to Mazovia mazureks creeping into the spelmansstämma buskspel sessions.

(And, food for the body as well as the mind, there’s unusual added value in the CD pack: multilingual recipe cards for the cream-toffee-topped Easter cake also known as mazurek).



April 27, 2009 - Monday 

Category: Art and Photography

ANDREW CRONSHAW



 

Płyta „Mazurki” wprowadza nas w świat niezwykłych, rozchwianych rytmów – na trzy, ale z akcentami rozłożonymi w taki sposób, że trójdzielna miara dzieli się na cztery, pięć, czy nawet siedem. To magia mazurków z Mazowsza, równiny w centralnej Polsce, granych z wielką wprawą i uczuciem przez skrzypka Janusza Prusinowskiego, który bywa także cymbalistą. Towarzyszą mu baraban, tamburyn oraz transowy trzystrunowy bas Piotra Piszczatowskiego oraz nieokiełznana szałamaja i flet Michała Żaka. I nagle olśnienie: wiem, że podobna metrycznie trójdzielna szwedzka polska wywodzi się z mazurków, ale teraz wyraźnie widzę ich bezpośredni związek!

To wspaniały album. Ci goście grają z tą samą wprawą, ogniem i energią, jak wiejscy muzykanci, od których się uczyli. Prusinowski tak opisuje swoje prywatne objawienie: „(...) było to olśnienie: autentyczność, intensywność i swoboda, której szukałem po szerokim świecie, istniała tutaj, tuż obok – w moim języku i przynależnej mu frazie”.

 

Prawdopodobnie to samo nagranie Kędzierskiego z 1986 roku można obejrzeć na kanale YouTube, poprzez stronę internetową etnografa, fotografa i malarza, Andrzeja Bieńkowskiego, www.andrzejbienkowski.blox.pl. Pisząc o płycie Prusinowskiego, Bieńkowski zauważa: „żaden inny taniec nie wyzwalał takiej euforii wśród tancerzy i nie wprowadzał muzyków w taki trans”. I w tym również mazurki podobne są do szwedzkiej polski. Oraz w tym, Że w każdej wiosce grają je inaczej. Ale mazurkom towarzyszą także krótkie pieśni. Zdaniem Bieńkowskiego warianty tych pieśni w lokalnych dialektach oraz indywidualna ekspresja odzwierciedlone są w różnych wariantach mazurkowych melodii. Najważniejszy jest jednak rytm, a w mazurkach śpiewanych wiąże się w równej mierze z rytmiczną pracą na roli, co z tańcem. Na płycie usłyszeć można również głosy; śpiewa Janusz Prusinowski wraz z dwiema ludowymi śpiewaczkami: Marią Siwiec i Marią Pezik. Jak zauważa Bieńkowski, muzyka ta, daleka od mazurków Chopina i innych kompozytorów, może przyczynić się do wybuchu "mazurkomanii", podobnie jak Polska w Szwecji zajęła centralne miejsce w ruchu odrodzenia muzyki tradycyjnej. Mazurki te z pewnością wywrą duże wrażenie na szwedzkich skrzypkach, być może nawet wkradną się do repertuaru sesji spelmansstämma buskspel.

(A żeby zapewnić strawę dla ciała, jak i umysłu, płyta zawiera słodką niespodziankę: przetłumaczony na kilka języków przepis na tradycyjny wielkanocny mazurek z polewą kajmakową).



April 27, 2009 - Monday 

Category: Music

TOMASZ JANAS

Janusz Prusinowski z lekcji ludowych mistrzów wyciąga zupełnie inne – w sensie estetycznym – wnioski niż „Kwadrofonik”. Idzie tropami brzmień i pomysłów wiejskich muzykantów, a zarazem podejmuje z nimi bardzo osobisty dialog. Słuchając płyty zrazu zdaje nam się, Że czeka nas ambitna próba muzycznej rekonstrukcji. Po chwili okazuje się jednak, że jest tu coś jeszcze. Muzycy improwizują, dodają do tradycyjnych mazurków własnych przypraw. Spora też w tym zasługa partnerów Prusinowskiego, którzy są rzeczywistymi współtwórcami płyty. To muzyka wyrastająca z najprostszego i najbardziej przejmującego zachwytu ludowością – zagrana jednak z charakterem i własną wizją.

 

April 27, 2009 - Monday 

 

JUSTYNA ZIÓŁKOWSKA

Mazurki Prusinowskiego wspaniałe, ale bardziej dla koneserów.



April 27, 2009 - Monday 

Category: Friends

 

WŁODZIMIERZ KLESZCZ

To wspaniałe zwieńczenie lat poszukiwań w „Delcie Wisły”(cyt. Woj Krzak) i konsekwentnej działalności w cyganerii Domu Tańca. Z polską zawziętością, zaciekłością, ale i z miłością do prawdziwych korzeni (roots).Te niekłamane uczucia neoromantyków Janusza Prusinowskiego zaowocowały ich prawdą (nie parodią, co niekiedy przytrafia się odtwórcom) i obustronnym zrozumieniem tych, którzy przybyli do źródeł – z tymi, którzy z nich pochodzą i w tej „Delcie” żyją? Zdarzyła się rzecz niezwykła. Muzykanci z miasta z wiejskimiśpiewaczkami stopili się w jedno w duchu Mazurka (kolega o tym nazwisku krytykował dub hopsasa), który mimo swojej egzotyki i pierwotnej prostoty staje się czymś poruszającym słuchaczy nawet z zupełnie innychkręgów estetycznych, kulturowych. To doprawdy sztuka odnaleźć tę „dzikość serca” i szczerze dodawać „skrzydeł”, choćby na flecie i szałamaji Słuchając unikatowych nagrań prof. A. Bieńkowskiego, który opatrzył ten album swoim komentarzem, można w końcu zrozumieć, Że ta „Brzydota” naturszczykowskich – autentycznych korzeni może być aż piękna i urzekająca swoją dzikością i siermiężnością nie do podrobienia.

W przypadku „Mazurków” to jednak nowa jakość zrodzona z miłości i ta magia zaklęta w mozaice

kamyków...