 |
http://www.gondolin.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1842&Itemid=28
10/10
Czy mozna byc obojetnym wobec Kel'Thuza? Nie… Mozna go kochac albo nienawidzic, ale jestem pewien ze nikt o tym kielczaninie nie powie ze jest „nijaki". Praktycznie odkad zaczalem moja przygode z udzielaniem sie na internetowych forach (poswieconych glównie ciezkiej muzie), to zauwazylem ze Kel'Thuza wszedzie jest pelno:) Non stop promuje jakies swoje kolejne projekty, zespoly, realizuje mniej lub bardziej szalone ale przewaznie z góry skazane na komercyjna porazke pomysly. I tutaj nalezy pochylic przed nim czola, bo jest on jedna z tych nielicznych osób, które to po smierci beda mogly dumnie stanac przed obliczem Odyna i bez obaw czekac na pytanie „a co Ty zrobiles dla SCENY?" Tak wiec kiedy – wlasciwie przez przypadek – trafila do mnie plyta ostatniego projektu Kel'Thuza zatytulowana „Zew Triumfujacej Potegi" to nawet sie ucieszylem, chociaz przyznam uczciwie ze z duza rezerwa podchodzilem do tego wydawnictwa i nie oczekiwalem po nim zbyt wiele…
Tym wieksze bylo wiec moje zdziwienie po pierwszym odsluchu tego dwudziestopieciominutowego materialu. Juz intro w postaci utworu tytulowego moglo zwiastowac ze szykuje sie cos niezwyklego, jednak nastepujace po nim piec kolejnych numerów przejechalo po mnie niczym walec siejac ogólne spustoszenie i strach. Oto bowiem KELTHUZZAR zaserwowal nam cos niespotykanego zbyt czesto na polskim rynku. Epicki heavy metal jak sie patrzy, bez ocierania sie o banal i kicz. Zagrany na wysokim poziomie i bardzo dobrze – jak na domowe warunki – brzmiacy! I co najwazniejsze wszystko zaspiewane po polsku! Mozna chciec czegos wiecej?
Pewnie ze mozna! Ktos moze na przyklad zapytac czy znajdzie na tej plycie ciekawe melodie. I co? Niech poslucha chociazby wyspiewywanego przez Szczezuna refrenu w „Oddechu Lodowej Czelusci". Jest niebanalny a przy tym tak zajebiscie melodyjny, ze az trudno sie od niego uwolnic! Aha… Skoro juz wymienilem pseudonim wokalisty to moze przedstawie reszte skladu. Kel'Thuz to – jak pewnie wszystkim wiadomo – klasa sama w sobie i zywa legenda polskiego muzycznego podziemia, natomiast odpowiedzialny za partie gitar (i skowyty:) niejaki Gniew Toporra to osoba chyba blizej mi nieznana, ale najwazniejsze ze napierdala równo – moze bez finezji ale konkretnie. Na przyklad riff w kawalku „Prawdziwego Metalu Kult!" przypomina mi nieco mejdenowskiego „Troopera", zreszta ucho doswiadczonego sluchacza odnajdzie w tym numerze jeszcze inne cytaty i zapozyczenia, które jednak sa tylko potwierdzeniem na slusznosc tytulu tejze kompozycji. Po ucichnieciu ostatnich dzwieków jeszcze dlugo szumi nam w uszach, a rozwarte ze zdziwienia usta powtarzaja jak w transie „metal, metal, metal..." Ale i tak najbardziej moja uwage przykuly partie perkusji za które odpowiedzialny jest Krystuz. Oj, ma facet wyobraznie i nie ogranicza sie do nabijania rytmu. Mysle ze osiagniecie odpowiedniego brzmienia tak „gesto" zaaranzowanych garów tez wymagalo kupy roboty i poswiecenia temu duzej ilosci czasu… A wracajac jeszcze do Szczezuna – gosc ma bardzo ciekawa barwe glosu idealnie pasujaca do takiej muzyki. Najlepiej jednak moim zdaniem wypadl w kompozycji „Dumni Synowie Gromu". Jest to – pisze to teraz calkiem swiadomie i z premedytacja – PRZECUDOWNA ballada, o jakiej tylko pomarzyc moze niejeden kultowy zespól palajacy sie graniem epickiego metalu. Kawalek chwyta za serce i sprawia ze sluchacza ogarnia wzruszenie, a kto tego nie czuje ten pozer i giej…
Konczac ten wywód – slychac ze „Zew Triumfujacej Potegi" jest materialem który powstal z potrzeby grania, jest spelnieniem snu wariata, splunieciem w twarz muzycznemu swiatkowi, pokazem sily, i nokautem w szóstej rundzie. Pewnie ze mozna by sie przyczepic do wielu rzeczy. A to na przyklad ze geste frazowanie gitarzysty po jakims czasie meczy i czlowiek zaczyna czekac na jakies urozmaicenie (swoja droga obawiam sie ze gdyby krazek ten trwal np. 50 minut bylby juz lekki problem z przelknieciem tego materialu), albo ze sciana gitar prawie calkowicie przykrywa partie basu czyniac je nieczytelnymi, ze solówki sa schematyczne i brakuje w nich elementu zaskoczenia… Tylko ze te szczególy akurat nie sa tutaj najwazniejsze, tutaj rzadzi rewelacyjny klimat, którego nie udalo by sie osiagnac niejednemu „zawodowemu" realizatorowi w „profesjonalnym" studio. Malo tego – dzieki tym wszystkim niedociagnieciom material ten zyskuje dodatkowej mocy! Tak wiec pamietajcie! Nie smiejcie sie z Kel'Thuza, bo byc moze Ziemia Zelaza zrodzila nam nastepce Quorthona…
SLAWA!
PS. Jezeli nie dane Wam jeszcze bylo (co – biorac pod uwage wszedobylskosc Kela – jest chyba jednak raczej niemozliwe:) zapoznac sie z muzyka zespolu KELTHUZZAR, zapraszam na: www.myspace.com/kelthuzzar
PS2. Teraz czekamy na zblizajace sie – podobno – dzielo SORCERERA. Jezeli wierzyc zapowiedziom Kel'Thuza dostaniemy debiut roku…
2:39 AM
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|