Current mood:

crushed
Category: Dreams and the Supernatural
Życie to chyba jedno wielkie pożegnanie.Otaczają mnie krople wody, kapie na mnie, we mnie. Kapie deszcz, jak i zmęczenie. Kapie powoli nowa książka, nowe życie i nowość samawsobie. Potrzebowałem tego wina, które mi nalewałaś do kieliszków, potrzebowałem tamtych momentów, żeby nie czuć się tak samotnie nad wódką z colą. Nikt mi już nie życzy schronienia przed burzą, ani ciepłego ognia, żebym się ogrzał. Ani tym bardziej, kiedy pada śnieg, nikt nie życzy mi już miłości. Pozostałem w sobie. Znalazłem ten przycisk, który ma każde z nas, przycisk za sprawą, którego potrafimy odczuwać przyjemność z bólu. Bo to boli, tak, rwie serce na strzępy. To samo serce, które się roztopiło tak niedawno po wielkim zlodowaceniu. I to samo, które dawnej nie wzruszone, teraz kruszy się, jak ciasteczko cynamonowe pod palcem, kiedy nudzi ci się na kawie i nie masz gdzie rąk wsadzić. Poszedłbym z wami na piwo. Nie pozwala mi dystans, odległość jaką muszę pokonać między sobą samym a mną. I zabrzmi to jeszcze bardziej egoistycznie, czas odejść. Może wtedy ktoś będzie chciał być cieniem mojego cienia.