Poliż dubstep
22 Kwiecień 2009
Rok
2008 okazał się przełomem dla polskiej sceny dubstep z kilku względów.
Największy sukces odnieśli organizatorzy imprez – rzeczywistość zaczęła
w pewnym momencie przerastać ich oczekiwania. Nowe dźwięki z UK
zagnieździły się głęboko w publicznej świadomości, o czym świadczy 700
osobowa fala ludzi, która napłynęła 29 listopada na pierwsze urodziny
dubstepforum.pl do wrocławskiego Browaru Mieszczańskiego. Dubstep
przestał być spychany do kąta koło baru i zadomowił się na dobre w
największych salach klubów. Zamiast dodatku do głównej imprezy stał się
jej esencją. W ubiegłym roku w Polsce zagrali najbardziej cenieni
dubstepowi producenci i dje: Pinch, Youngsta, Mala, Headhunter, Hatcha,
Reso, Skream, Benga, Boxcutter, Scuba, Kode 9, The Others, Tes La Rok i
wielu innych. Dubstep zdominował krakowski Unsound oraz muzyczną część
wrocławskiego festiwalu Era Nowe Horyzonty. Bilet na imprezy przestał
kosztować 3zł. Nawet niektórzy akustycy zdążyli się nauczyć, że dubstep
wymaga specjalnej troski i wcale nie chodzi o to, żeby było głośniej i
żebyśmy bali się podchodzić do kolumn. Rok 2008 był wyjątkowy z jednego
jeszcze powodu – po cichu zaczęła rodzić się rodzima produkcja
dubstepowa, która w ciągu najbliższych miesięcy prawdopodobnie wyda z
siebie całkiem donośny odgłos i przestanie być niezauważalna.
MROŹNY WSCHÓD
Wschodnią ścianą naszego kraju zawładnęło pięciu producentów,
których muzykę cechuje specyficzna surowość brzmienia, minimalizm w
doborze dźwięków i spore zainteresowanie przestrzenią.
Anansi jest kolejnym projektem R33lc4sha – dziennikarza i dja, który
sprowadził do Polski wirusa dubstepu organizując pierwsze imprezy z
nowymi dźwiękami z UK. Zagnieżdżonego w ten sposób w Lublinie bakcyla,
szybko zaczęły łapać inne miasta. W charakterze producenta, R33lc4sh
wydaje również pod pseudonimem Grim Feast, jednak Anansi jest jego
pierwszym w pełni autorskim pomysłem. Jak sam mówi, mieści w nim
wszystko, co zawsze chciał robić, ale się bał. Faktycznie całą jego
produkcję spaja element niepokoju. Słuchając tracków Anansi z pewnością
nie płynie się na fali ciepłych wibracji dubu. Kawałki pulsują chłodem,
co czyni z R33lc4sha dość niekonwencjonalnego dubsteppera. Podpisany
pod rumuńskim labelem DubKraft Records, prowadzonym przez Alien Pimp,
Anansi jako pierwszy z Polaków zdołał wydać swoje kawałki. Szykują się
kolejne płyty z jego udziałem. (więcej na: www.myspace.com/compeanansi)
Pozostała czwórka tworzy dwa duety. Pochodzący z Łodzi wszechstronny
Sub-lo-matic to projekt zasłużonego już dla polskiej sceny GrooveHQ
oraz zaczynającego przygodę z muzyką Alladino. Do niedawna byli
jedynymi polskimi producentami, którzy prezentowali swoje tracki w
ramach live actu. Z racji wcześniejszych zainteresowań GrooveHQ,
Sub-lo-matic mieści w sobie bardzo różnorodne inspiracje muzyczne.
Ciężkie bity z najbardziej znanym „W.A.R” na czele, bywają wypierane
przez lekki dub, by później znów z całą mocą przybić do ziemi. (więcej
na: www.myspace.com/sublomatic)
Dubzowe live acty można również usłyszeć w wykonaniu płockiego duo
Kaosbreed będącego owocem współpracy producentów ptr1 oraz MCQ.
Chłopakom nie można odmówić dobrego gustu muzycznego. Inspiracją są dla
nich najlepsi m.in. Distance, 2562, Pinch, iTAL tEK, Martyn i Beata
Kozidrak. Kaosbreed to przede wszystkim ogromne połacie nie
jednowymiarowej przestrzeni. Zawsze kryje się w ich tune’ach drugi
plan, a jednak udaje im się zachować muzyczną surowość, co czyni z nich
naprawdę interesujących producentów. (więcej na:
www.myspace.com/kaosbreed)
W CENTRUM SCENY
Na Wyspach reprezentuje nas trzech zupełnie odmiennych twórców.
Mieszkający od 2 lat w Londynie, Substep Infrabass (Rectal) jest
najciekawszym z nich, z tego względu, iż zdołał wykształcić swój
unikalny styl, który można scharakteryzować jako nieskalany niczym
darksajd. W produkcjach Rectala wyraźnie słychać fascynację metalem,
który transmutowany na basowe brzmienie przypomina dźwięk rozpędzonej
maszyny. Minimalizm muzyki Substepa pozwala na sięganie do rejonów, do
których nie zapuszczają się nawet najlepsi brytyjscy dubsteppers. W
jego trackach nie znajdziecie ani jednego nieprzemyślanego dźwięku.
Wydane na digital labelu F4T Music “Monotonium” jest tym cenniejsze, iż
tworzy koherentną całość audiowizualną, ponieważ Rectal oprócz tracku
stworzył pierwszy polski dubstepowy teledysk. W tym roku Substep stara
się o wydanie na winylowym placku. Materiał, który czeka na
wytłoczenie, jest ciężki i mocno miażdży, przez co Rectal dorobił się
na Wyspach miana Mr Killer Vibes. (więcej na:
www.myspace.com/substepinfrabass)
Na drugim biegunie można zlokalizować najbardziej dubbowego z polskich
producentów - przebywającego od 3 lat w Irlandii Radical Guru. O tym,
że Radical świetnie sobie radzi świadczy ilość odbywających się z jego
udziałem imprez oraz fakt, że wytwórnia Dubbed Out wypuściła już kilka
jego epek. Do dubzów Radical dochodził przez dosłownie wszystkie
odmiany muzyki łącznie z gabberami. Zafascynowany wczesnymi produkcjami
Rusko, za najważniejszy element dubstepów uważa przepływającą przez tą
muzykę energię. Słuchając jego tracków, zostaniecie otoczeni przez
ciepłe wibracje. (więcej na: www.myspace.com/radikalgurumasterplan)
Natomiast na styku jasnej i ciemnej strony mocy ulokował się Paranoise
– chłopiec, który od 2 lat współtworzy szkocką scenę dubstepową. Swoją
muzykę określa jako futurystyczną fuzję różnych gatunków i właśnie ten
brak określonych reguł najbardziej interesuje go w dubzach. Jego
produkcje starają się oddać mroczny rollujący klimat z lekka nutką
chilloutu. Paranoise w zeszłym roku został podpisany pod Z-Audio i ma
wszelkie szanse na wybicie się, ponieważ podąża w kierunku, w którym
obecnie rozwija się cała scena dubstepowa. (więcej na:
www.myspace.com/paranoiseoptimal)
W POSZUKIWANIU STRACONEGO BASU, CZYLI DUBSTEP NA JEEKIM ZACHODZIE
Po trzeciej stronie lustra stoi trzech producentów, którzy mogą
przypaść do gustu słuchaczom uznającym dubstep za gatunek zbyt
jednostajny. Chłopcy stawiają bowiem nacisk na dynamizm.
Mieszkający od 1987 roku w Stanach, JeeKoos do dubstepu dochodził
poprzez punk, metal oraz jungle i drum and bass. Przesiąknięty mocno
amerykańską odmianą dubzów, jako jedyny z polskich producentów bardzo
mocno miażdży dźwiękiem, zdecydowanie uznając wyższość niskich tonów.
Miksującego Dzikusa można usłyszeć w soboty na antenie Dubstep.fm,
gdzie wraz z kolegami prowadzi audycję Part Time Sucker Radio – jeden z
lepszych programów w ofercie amerykańskiego radia. W setach JeeKoosa
często przewijają się kawałki FS Dana i Substacji, co sprawia, że
polscy producenci zaczynają być kojarzeni przez innych djów
amerykańskich. Wydana w 2008 roku przez DubFront Records, epka ‘Form Of
Communication’ zawiera oryginał autorstwa Dzikusa oraz jego sześć
remiksów zrobionych przez znanych producentów ze Stanów. Uważnie
przyglądajcie się JeeKoosowi w tym roku, gdyż szykuje on zmasowany atak
basu. (więcej na: www.myspace.com/jeekoos)
Z dzikiego zachodu Polski pochodzi Substacja, z zawodu dźwiękowiec
pracujący głównie w UK, gdzie nagłaśnia sportowe eventy. Dubstep
usłyszał dwa lata temu na imprezie. Następnego dnia już robił swoje
pierwsze tracki. W dubzach interesuje go przestrzeń i ciężar.
Najbardziej ceni sobie brytyjskich producentów takich jak Reso, Caspa
czy Rusko. Zafascynowany nowymi możliwościami muzycznymi, Substacja
stale eksperymentuje, przez co nie do końca wiadomo, w którym kierunku
zmierza jego produkcja. Wiadomo natomiast, że ma ogromny potencjał.
Dubstep w wydaniu Substacji jest wyjątkowo dynamiczny i sporo się w nim
dzieje. (więcej na: www.myspace.com/substacja)
FS Dan to poznański MC nagrywający na bitach polskich producentów,
m.in. Kasierra, Substep Infrabassa, T2R, Dubzie’go czy Wadadda. Jego
pierwsze wydane nawijki liczą sobie już 10 lat. Ostatnie tracki Dana to
m.in. owoc jego współpracy z JeeKoosem w postaci masakrującej wersji
kawałka pt. „Braau”. FS Dan jest na polskim rynku muzycznym zjawiskiem
dość specyficznym – do obadania przez każdego, kto twierdzi, że grime w
naszym kraju nie ma racji bytu. Sam autor wysoko ceni swoje produkcje
twierdząc, że można je określić jako kolejny level polskiego hip hopu.
Nie będzie mu łatwo wypłynąć na szeroki przestwór oceanu chociażby z
racji (naszego) języka, w którym rymuje, jednak dzięki JeeKoosowi FS
Dana znają już amerykańscy producenci i dje. (więcej na:
www.myspace.com/fsdan1)
Ciężko zauważyć element, który spajałby cały polski dubstep. Każdy z
producentów podąża w swoim kierunku. Wszyscy razem zebrani tworzą
natomiast (póki co) małą, ale dynamiczną i zadziwiająco wielowymiarową
scenę, z której każdy miłośnik dubzów wyłowi coś dla siebie. Rodzime
produkcje stoją na całkiem wysokim poziomie, większość z nich
charakteryzuje oszczędne używanie środków i muzyczna surowość. Polacy
inspirują się Brytyjczykami, ale żaden z nich ich nie kopiuje i to jest
największą wartością naszej sceny. Aby zostać zauważonym, potrzebne
jest wykształcenie swojego własnego brzmienia. Miejmy nadzieję, że choć
części z polskich producentów uda się zaistnieć nie tylko na naszym
podwórku. Dlaczego miałoby się tak nie stać, skoro polska mutacja
wirusa dubstepu zaraża tak samo jak importowana?
Mess