Prawdę mówiąc zapomniałem o ANTICIPATE, gorzej, nawet spisałem na straty, jednak chociażby ze względu na zmianę miejsca zamieszkania, coś mnie tknęło, aby poszperać tu i ówdzie, sprawdzić, czy rzeczywiście wszystko przepadło. I od razu kop w ryło, bo okazało się, że koledzy nie złożyli broni, mają się całkiem dobrze, ba nawet więcej, dorobili się debiutanckiej płyty. Qrwa, powiem więcej, naprawdę bardzo dobrej płyty!
Wprawdzie jej zawartość oprócz nowych kompozycji, stanowią również znane z różnych wydawnictw starsze szlagiery zespołu to bezapelacyjnie te 45 minut uważam za jedną z najlepszych miazg rodzimego podwórka AD 2008. Ultra brutalny death/grind zawarty na płycie, mocno zainfekowany dokonaniami AGATHOCLES, PUNGENT STENCH, IMPETIGO, a mi osobiście strasznie nasuwający skojarzenia z kultowymi załogami typu wczesne PROPHECY OF DOOM, DREFT czy EXULCERATION, bez wazeliny, wgniótł mnie w siedzenie samochodu po pierwszym przesłuchaniu. Naturalnie wymieniając powyższe zespoły uświadamiam wszystkim, jak bardzo stylistycznie old schoolowy mamy materiał na tym albumie, a jednocześnie daję do zrozumienia, że ANTICIPATE aspiruje do najwyższej półki rzeźników i nie mamy tutaj przypadkowego napierdalania bez składu i ładu, tudzież pitu pitu do kotleta. Menu płyty to efekt trzech sesji nagraniowych, które odbyły się na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat w różnych, mało znanych studiach nagraniowych i wspominam o tym nieprzypadkowo, bo jako całość, zarówno muzycznie, jak i brzmieniowo album jest spójny oraz obrazuje nam, jak bardzo wierny swojej muzyce pozostaje zespół ANTICIPATE. Przy odrobinie szczęścia i zaangażowania, powinni tym krążkiem zainteresować nie tylko wytwórnię dającą im większe możliwości, ale też szybko stanąć u boku największych wymiataczy w naszym kraju. Nie mam pojęcia jak wielkie zapotrzebowanie mamy na takie granie, chociaż jak słucham wielu zagranicznych gówien, wydaję mi się, że dość duże i ANTICIPATE swoimi ciosami powinien wkrótce zmasakrować dość pokaźną grupę fanów. W ich muzyce mamy ciężar, brutalność, szybkość i wszystko podane w odpowiednich proporcjach oraz na wysokim poziomie. Wszelkie standardy stylistyczne również utrzymane w normie - rytmika, wokale, teksty, sample, średnia czasowa utworów. Oczywiście malkontenci zarzucą zespołowi wtórność, lecz trzeba pamiętać, jak tak naprawdę niewielkie możliwości manewru mamy w takim graniu, jak niszowa to twórczość i jednocześnie jak świeżo brzmi ANTICIPATE wśród setek podobnych muzycznie kapel. Przykładem niech będzie cover "Infernal Death", wiadomo kogo, z którym koledzy rozprawili się w rewelacyjny sposób i chociaż zawsze uwielbiałem ten utwór, w ich wydaniu nabrał on dla mnie zupełnie nowego blasku. Oczywiście sam również mógłbym czepnąć się kilku detali, jednak w kontekście całej płyty, byłaby to raczej czysta złośliwość lub szukanie na siłę dziury w całym. Panowie - jak dla mnie zajebioza schizoidalna i respect!!!! Czekam na więcej, aby nie kolejne 10 lat.
Grzegorz Fijałkowski