Status: Single
City: Szczecin
Country: PL
Signup Date: 12/8/2004
|
|
|
|
Friday, October 23, 2009
 |
Metallized.de (note: 7,5/10) http://www.metallized.de/forum/showthread.php?t=15056
Metalcore ist seit Jahren vermutlich eines der größten Reizwörter im Bereich der extremeren Musik und vermutlich umgehen deshalb viele Bands, Medien und Fans diesen Ausdruck, in dem sie dem Kind einfach einen anderen Namen geben, wie z.B. Deathcore, Melodic Deathcore oder sie weichen einfach auf die Schiene Melodic Death Metal aus.
Alle diese Bezeichnungen könnte man auch für Angelreich verwenden, aber es ist und bleibt Metalcore, was die fünf jungen Herren aus dem polnischen Szczecin (Stettin) hier zelebrieren und das sogar sehr gut.
The Plague ist das erste mit Labelunterstützung veröffentlichte Album der Band, auch wenn die Spielzeit von gut 24 Minuten sehr kurz ausgefallen ist. Drei der Stücke („Infection“, „We Are Plague“ und „Contamination“) sind zudem reine instrumentale bzw. elektronische Zwischenspiele, welche helfen, dem Album so etwas wie Atmosphäre und Seele zu geben. Die sechs „echten“ Songs der Band sind aber nicht seelenlos, bevor das jetzt jemand falsch verstehen möchte. Im Gegenteil, die Stücke überzeugen auf ganzer Linie und zeigen, dass die Band definitiv das Zeug hat, zu den Größen der Szene aufzuschließen.
Die Riffs und Melodien sind hochwertig, technisch stark und nicht zu sperrig, so dass schon nach wenigen Hördurchläufen das Album voll zur Entfaltung kommt. Wirklich schwache Momente findet man auf „The Plague“ eben nicht. Kleine Höhepunkte aber immer wieder, vor allem, wenn man das Tempo durch massive Breakdowns drosselt und mit mehr Groove zur Sache geht und kurze Zeit später dann wieder feinste Melodien aufblitzen lässt. Besonders bei „When It Rains, It Pours“ ist dies zu merken, kurz bevor der Song fast nahtlos in das Outro übergeht.
Aber auch „The Face Of Your Fear“ und „Deathrider“ sind echte Glanzstücke.
Gesanglich gibt es ebenfalls nichts zu meckern, denn die cleanen Vocals kommen nur ganz kurz zum Einsatz und sind nicht mehr als eine Randerscheinung, die sich nicht negativ auswirkt, aber auch nicht im gehobenen Maße positiv.
Kurz gesagt: Leider ein viel zu kurzes, aber dafür sehr intensives Album, das der Band sogar einen Deal bei Labels wie Lifeforce Records, Century Media oder Roadrunner Records einbringen könnte.
Ich kann das Album jedem empfehlen, der es melodisch und deftig zugleich mag, bzw. den Leuten, denen Bands wie August Burns Red und Co am Herzen liegen.
Achja, und wer die Chance hat, die Band live zu erleben, der sollte sie wahrnehmen, denn die Band ist überaus sympathisch und hat die Unterstützung auf jeden Fall verdient.
Pasażer #26 (without note)
Nadciąga plaga. Tysiąc razy po tysiąckroć gorsza, niż wszystkie grypy i wirusy, przed którymi przestrzegali nas medycy. I o tej właśnie wielkiej epidemii traktuje album Angelreich. Album po prostu rewelacyjny, utrzymany na absolutnie światowym poziomie. Niezręcznie nawet pisać o wszystkim, co dzieje się na "The Plague". Metalcore z melo-deathowymi naleciałościami w wykonaniu szczecinian wytrzymuje porównanie z takimi potęgami jak Heaven Shall Burn, Deadlock, August Burns Red czy As Cities Burn. Wykorzystane przytomnie suspensy nadają muzyce dramaturgii, melodyjne refreny wrzynają się w pamięć, a odrobina industrialno-synthowych dźwięków (utwór tytułowy) sprawdza się w roli urozmaicenia. A jeśli dodać do tego pozbawioną skaz realizację i produkcję, to mamy killera! "The Plague" to prawdopodobnie najlepsza płyta, jaką w tym roku wydała polska scena.
Atmospheric Magazine #16 (note: 5/6)
Angelreich to kolejna załoga ze stajni Spook Records. Wytwórnia ta to coraz bardziej znacząca w świecie muzycznym marka. Szczególnie w świecie hc, który towłaśnie przyjęła sobie za cel promować. Jak pewnie się domyślacie, zespoły,które trafiają do korytka, nie są przypadkowe... Reprezentują one bardzo wysokipoziom pod każdym względem. Nie inaczej jest z Angelreich. Już od pierwszychdźwięków albumu ,,The Plague" mamy do czynienia ze świetnie zagranym hc zelementami death metalu. W twórczości Angelreich, oprócz różnego rodzaju intonacji wokalnej (różnoraki rodzaj krzyku, growlingu), pojawia się również czysty wokal. Nadaje to materiałowi dużej świeżości. Muzyka na ,,The Plague" jest okrutnie skomplikowana. Występuje tu imponująca ilość zmian temp i nastrojów. Pojawiają się także ciekawe przerywniki w postaci fortepianowego ,,We Are Plague" czy elektronicznego ,,Contamination". Wszystko to ściśnięte jest przez mocne metalowe szczęki. Na szczególną uwagę zasługuje motoryka i sposób podejścia do rytmu. Uwielbiam te ciężkie beat-downy i wtórujące im mięsiste riffy. Ten gatunek wykształcił w sobie ten jedyny specyficzny rodzaj ataku, który właśnie tak bardzo mi się podoba. Oczywiście hc to nie tylko rytm, ale również melodyjne wstawki i solówki. Na ,,The Plague" możemy znaleźć wszystkie zpowyżej wymienionych elementów. Ciekawa jest również oprawa graficzna płyty.Przywodzi mi ona na myśl koniec świata, zniszczoną przez wojnę planetę. Jest wtym wszystkim coś bardzo przyciągającego uwagę, coś co nie pozwala się nam odtego oderwać. Może właśnie taki obraz i przy takich, a nie innych dźwiękach, jest w stanie zmusić nas do jakiś refleksji?
Metal-core.pl (without note) http://gotowka001.nazwa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=140&Itemid=2
To kolejny dowód na to, że Polak potrafi. Krótka bo krótka płytka szczecińskiego zespołu, ale za to jaka treściwa. Słuchałem jej kilkanaście razy i przesłucham na pewno jeszcze wiele. Kapitalnie zaaranżowana i spójna płyta z gatunku metalcore i chyba nie tylko. Wiem że zaraz mi ktoś zarzuci tą spójność w pięciu kawałkach poprzeplatanych jakąś instrumentalną i psychodeliczną jazdą, ale tu chodzi o klimat ! A klimat mój drogi czytelniku jest wprost miażdżący! Nie wiem czy to jest dobre określenie. Ten klimat nie przytłacza tylko daje do myślenia, wprowadza w trans, jakby nabranie natchnionego oddechu przed następnym biczowaniem ostrymi riffami. A łojenie mamy tutaj naprawdę na światowym poziomie, pierwsze skojarzenie to As I Lay Dying. Ale to nie naśladownictwo, to właśnie poziom i styl ich kojarzy. Jak wcześniej wspomniałem materiał jest krótki ale treściwy. Kapitalne kompozycje nasączone kapitalnym brzmieniem. Zaraziłem się tym zespołem od klipu "The Face of Your Fear", absolutny hit przy którym zaliczyłem opad szczęki. Muzyka dopracowana w najmniejszym szczególe. Dzięki takim zespołom metalcore rozwija się i pluje w twarz tym, którzy sądzą że to prosty i banalny gatunek. "The Plague" pokazuje jak można dopieścić płytkę tak, że potrafi zaskoczyć. I to rozwiązaniami które się zbytnio z gatunkiem metalcore nie kojarzą. Mało tu melodyjnego śpewu, takiego jak w "Im The Plague" i dobrze, nie pasowałby do dosyć mrocznego klimatu i do tych wyśmienitych blastów. Zespół jak maszyna, bezlitośnie karmi zmianami tempa i udowadnia, że naprawdę porafi przypierdolić. Zaskakujący "We Are Plague" wprowadza niepowtarzalną atmosferę swoją innością, brzmieniem i niebanalnością. Ale teraz pojechałem, no cóż muzyka tu zawarta wywołuje skrajne emocje. Sama konstrukcja płyty to element, którego brakuje u wielu wykonawców. Chodzi tu o wstęp czyli utwór "Infection", który lekko przygotowuje na słuchanie z otwartą japą i kończący "Contamination", dający do myślenia. Uważam że ta płyta to na polskim rynku muzycznym objawienie, szczerze polecam wszystkim!
Poisonfree.com (without note) http://www.poisonfree.com/index.php?id=311
Sometimes, this old fashioned and classic metalcore which was invented some time ago, and where Heaven Shall Burn and various names from the US shone and still shine, feds me up. There are simply too many bands doing that sound, and too many bands presenting a total average and foreseeable approach with no heart. Angelreich, however, are certainly not among those.
Instead, it’s been some time since I had so much fun with a classic metalcore record like I had with Angelreichs latest release. As mentioned between the line already, metalcore does not get any big makeover on this record. Of course, various electronic elements, ambient tracks and interludes are a nice addition, but apart from that, all sounds quite handmade and familiar. However - and I am not even totally sure how they do it – Angelreich deliver tons of energy out of this, and a very catchy, yet uncheesy and untrendy sound as well. Ranging from mosh to fast parts, adding melodies and brilliant technical execution, this has basic ingredients we know from other bands. But: Angelreich are very good songwriters. They surprise with nice details and elements you would not expect at that moment, everything is coming together very nice and smooth.
Let’s take a look at 2 tracks in detail: After the intro, “I Am Plague” kicks off, with massive metalcore-madness. Mosh, fast parts, an aggressive singer and nice, catchy hooks from the guitar are a very good welcome to their sound. The chorus has some singing, totally well done and not overused throughout the record, before we get a little bit melancholic through some melodies. The rocking, moshing finale is great again – especially the guitar sound is cool. "The Face Of Your Fear” starts with a cool, technical mosh and sports rhythmical extravaganza more than once later on, before kicking off into a nice rocking chorus. The tuned down guitars and the pissed of shouting are nothing but awesome. Towards the end, they surprise again with some fast parts and mosh, and everything is coming together just well. Another example of how not to reinvent a genre, but use elements that are being used for years in order to create an awesome track. “Deathrider” convinces with a nice, fast backbone and melodies as well as with some electronic elements that are not cheesy, but fitting perfectly. The final track is another cool, typical yet good metalcore track, before the outro waves goodbye.
Thrown into the chaos are 3 interludes with ambient / Drum n Bass electronic tracks – and boy, even those are very well done, especially the atmospheric “We Are Plague”, which is almost not only an intermission, but a whole, serious song. Apart from some early German metalcore, I was reminded of GOOD US metalcore names like If Hope Dies (which are, btw, still totally underrated).
These guys deserve attention as hell, and as cool as it is to see them on a small local label, I assume they will be snatched by Century Media or Metal Blade soon. Well done guys!
Wolnachata.com (note: 8/10) http://www.wolnachata.com/index.php/2009/06/04/angelreich-the-plague/
Oj, brzmi to mocno. Brzmi to charakterystycznie. Kopie w dupę. Pomimo, że mieszanka klimatów metalowych z hardcore’owymi wielu już się przejadła, w Polsce coraz częściej pojawiają się kapele, które dosyć sprawnie łupią sobie takie dźwięki. Angelreich właśnie taki jest. Sprawny, bezkompromisowy i przemyślany.“The Plague” właściwie nie zaskakuje, ale też raczej nie o to chodziło. Mamy do czynienia z potężną ścianą dźwięku, moshowymi zwolnieniami, riffy pochodzą prosto ze Szwecji a rytmów perkusyjnych momentami nie powstydziłby się Madball. Recepta znana i prosta. Ale wykonanie bardzo dobre i efekt conajmniej zadowalający. Poszczególne utwory nie zlewają się ze sobą, chyba właśnie dzięki przemyślanym aranżacjom. Jako żywo kojarzy mi się ta muzyka z As I Lay Dying.
Na uwagę zasługują fajnie zróżnicowane wokale oraz niebanalna technika gitarzystów. Wszystko jest na swoim miejscu. Muzyka idealna do koncertowej rozpierduchy, co też pewnie panowie zwykli robić na gigach. Co znamienne, zespół postawił na budowanie klimatu - korzystając z doświadczeń Heaven Shall Burn Angelreich nie bał się umieścić w samym środku albumu instrumentalno-elektronicznego przerywnika “We Are Plague” i na dodatek uczynić go emocjonalnym centrum albumu. To ten właśnie przerywnik obudowany jest miażdżącym metalcorem. Mam na krążku swojego faworyta - “The Face of Your Fear”. To kwintesencja całego albumu, numer naładowany pałerem, pomysłami i riffami. Dużo się w nim dzieje.
Podsumowując - wydawnictwo bardzo dobre, w sam raz dla fanów muzyczki spod znaku Caliban czy As I Lay Dying. Mnie pasuje. Z zadowoleniem mogę dopisać Angelreich (o których - przyznam szczerze - wcześniej nie słyszałem) do pocztu rodzimych kapel z powodzeniem łupiących metalcore, albo jak kto woli - melodyjny death metal. Warto sprawdzić.
Mrocznastrefa.com (note: 7/10) http://www.mrocznastrefa.webh.pl/recenzje-a.php#ANGELREICH-The_Plague
Moje zdanie na temat metal-core'a niektórzy już znają. Dla mnie to najmniej kreatywny z podgatunków metalu, a już na pewno nie rozpoczynający zupełnie nowej epoki w historii tego stylu. Większość kapel z tego kręgu (nawet tych najbardziej uznanych) miesza po prostu trochę melodyki In Flames, agresję hard-core'a i dorzuca do tego na tyle długi tekst, by wokalista mógł powrzeszczeć jak najwięcej i zakryć niedostatki muzyczne oraz aranżacyjne. Wiem, to schematyczne określanie metal-core'a, jednak zgodzicie się, że w większości przypadków mam rację. Dlatego poraziło mnie trochę zrzucenie na mnie opisu ostatniego albumu naszego krajowego Angelreich, o którym słyszałem wiele dobrego, ale i opinie, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że to klon najbardziej modnych metal-core'owych kapel z zagranicy. Nie dziwcie się więc, że z takim dystansem podchodziłem do "The Plague". Na szczęście obawy nie sprawdziły się do końca. Ten materiał brzmi, owszem, Inflejmsowsko i nosi wszystkie cechy typowe dla grania będącego skrzyżowaniem melodyjnego death metalu i hard-core'owej rytmiki. Takim przykładem jest choćby "The Face of Your Fear", do którego nakręcono obrazek, również zamieszczony na tej płytce. Na drugim biegunie są następujące po introdukcji "I Am Plague" i "In The Hands Of The Unknown" z pokombinowanymi harmoniami i ciekawymi rozwiązaniami we w sumie krótkich kawałkach. Podobać się może także to, że szczecinianie na siłę nie chcieli upychać tego materiału bliźniaczo podobnymi numerami, stąd przykładowo z czwórką jest instrumentalny, elektroniczny "We Are Plague", co daje wytchnienie przed kolejnym atakiem metal-core'a. Z kolei siódmy na krążku "When It Rains, It Pours" po nieco ponad trzech minutach przeistacza się w elektroniczno-industrialny kawałek, który następnie gładko przechodzi w krótkie outro pod tytułem "Contamination". Wokal na krążku również nie jest standardowy i Mateusz raczej woli stonowany growl od dzikich wrzasków. Co do samych umiejętności i brzmienia, to wychylają się ponad przeciętną, choć akurat sound, szczególnie bębnów, jest zanadto nienaturalny. Można tego uniknąć przy kolejnych nagraniach, które już podobno powstają, a poza tym rozwinięcie tego, co znalazło się na początku "The Plague" jest jak najbardziej wskazane. Jest szansa, że Angelreich stanie się wyjątkiem od niechlubnej reguły metal-core'a i pójdzie na przykład tropem muzyków z mojego rodzinnego miasta, grających pod szyldem Faust Again.
Metal.pl (without note) http://metal.pl/recenzja.php?id=2096
Oto pełnoprawny debiut powstałego w 2002 roku rodzimego Angelreich (jeśli krążek trwający niecałe 25 minut można tak w ogóle określić). Ale jest to w gruncie rzeczy jałowy problem, długość nie jest istotna, ważna zaś jest jakość. Trzeba przyznać, że ciężko zarzucić coś The Plague. Jest to kawał porządnego, z głową zagranego metal core'a. I nawet mój sceptycyzm w podchodzeniu do grania w tym nurcie nie jest w stanie zepsuć przyjemności płynącej ze słuchania tej muzyki. Oprócz dobrych, ostrych i stanowiących kwintesencję stylu tej grupy kawałków takich jak numer "I Am Plague", czy też "The Face Of Your Fear" znajdziemy tutaj również elektroniczne przerywniki jak chociażby "We Are Plague". Faktem jest, że te "smaczki" sprawiają, iż całość materiału jest zdecydowanie bardziej różnorodna, a co za tym idzie ciekawa, więc oczywiście wypada zapisać to na plus. Dla wszystkich zwolenników melodyjnego, ale jednocześnie drapieżnego grania, cały czas pozostającego w ramach gatunku, gdzie słychać np. odniesienia do In Flames, utwory pokroju "Deathrider" będą na pewno bardzo interesujące, albowiem to do nich właśnie skierowane jest całe to wydawnictwo.
Dosenmusik.de (note: 3/15) http://dosenmusik.de/infos/cdreviews.php?review=2882
Nach drei Splits und EPs beworben als erstes Full Length, muss man sich anhand der 8 Tracks - und eigentlich sinds wegen Intro und Outro nur 6 komplette Songs - schon ein Grinsen verkneifen. Aber Qualität ist ja wichtiger als Quantität. Angelreich spielen Metalcore. Einige werden es behaupten, dass es sich hier um Deathcore, Melodic Death oder sonstwas handelt - es gibt Metal Riffs und Hardcore Moshs, Blasts und Soli sowie Growls und cleanen Gesang, dazu ein paar elektronische Spielereien - das ist Metalcore! Dreist geklaut, nach Polen verschleppt und auf dem Schwarzmarkt verschleudert. Wie ein gefälschtes Produkt manchmal unter Markennamen auftaucht, so wollen nun auch Angelreich über die Grenzen ihres Landes hinaus bekannt werden. Doch wenn man eine Wikipedia-Seite lediglich in der eigenen Landessprache hat, kann das ja nix werden. Qualität mag zwar wichtiger sein als Quantität, aber wenn es an Talent und Eigenständigkeit sowie Ideen oder deren Umsetzung mangelt und somit also keine Qualität vorhanden ist, dann kann man froh sein, dass man sich das dank fehlender Quantität wenigstens nicht lange antun muss. 3 Punkte für mein schlechtes Gewissen.
Allschools.de (note: 6/10) http://allschools.de/recordReview.php3?ID=56666
Mit acht Songs und etwas mehr als 24 Minuten Spielzeit fehlt etwas die Quantität, allerdings ist Qualität durchaus beim ersten Full-length der Polen von ANGELREICH gegeben. Auch hier wird laut/leise Metalcore, fett und transparent produziert, gefunden. Zunächst ist der Gesang als überdurchschnittlich zu bezeichnen, denn die typischen Shouts, die dezenten Growls und die nicht überstrapaziert eingesetzten Cleanparts wissen von der Stimmfarbe zu gefallen. Hinzu kommt ein nicht zu geglättetes Songwriting, das in erster Linie Wut und Aggression mit Emotion und technischen Anspruch kombiniert, aber auch viele herkömmliche und bereits bekannte Zutaten einsetzt. Ein leichter Synthinebel legt sich über die Tracks, ohne penetrant zu sein, aber dennoch ab und zu um Aufmerksamkeit buhlend. Stark dann "We Are Plague", hier zeigt sich die Band mit dem komischen Namen von einer völlig anderen Seite, denn der Song ist sehr zurückhaltend, das Key erzeugt Atmo und die einsetzende Stimme trägt das Geschehen in den Himmel. Auf "Contamination" gelingt es der Band erneut, den Hörer gänzlich ohne Gesang mit auf eine elektronische Reise zu nehmen. "When It Rains, It Pours" zeigt dann noch einmal das gesamte Spektrum der Band und läuft auch wunderbar getragen aus. ANGELREICH sind sehr talentiert, da sie verschiedene Facetten miteinander in Enklang bringen können und haben mit "The Plague" einen Köder, der viele Metalcorejünger zum Anbeißen animieren dürfte.
Avemetal.com (without note) http://avemetal.com/cms/index.php?option=com_content&task=view&id=751&Itemid=18 Już wcześniejszy materiał (split z niemieckim Torment Of Prometheus) pokazał siłę drzemiącą w Angelreich. Niestety dość długo zespół kazał czekać na swój nowy materiał. Kłopoty ze znalezieniem wydawcy powodowały opóźnienia wydania tego materiału. Na szczęście w końcu znalazł się wydawca i to nasz rodzimy, a mianowicie Spook Rec. Wcześniejszy materiał był bardziej agresywny, deathcoreowy z wściekłymi wokalami i sporą ilością blastów. Myślałem, że pójdą tą drogą. Jednak na nowym materiale zaskoczyli mnie i to inplus. Obrali trochę inny kierunek bardziej melodyjny, przemyślany i pokazujący coraz bardziej tożsamość muzyczną Angelreich. Widać progres pod względem kompozycyjnym i instrumentalnym. Muzyka zawarta na tym materiale to nadal agresywny metal core uzupełniony ciekawym intro i outro. Na płycie znalazło się 5 utworów, nagranych na przełomie sierpnia i września 2008r. w Aesthetic Studio w Szczecinie. Trochę zwolnili nie tracąc nic na agresji i mocy muzyki, podanej w inny bardziej przystępny sposób. Angelreich są moim faworytem na rodzimym podwórku i mam nadzieję, że następnym materiałem pokażą całą siłę drzemiącą w nich. Tytułowa Plaga rozprzestrzenia się powoli i zatacza coraz szersze kręgi. Uważajcie bo ten materiał może was ostro poturbować.
Partyausfall.de (note: 7/10) http://www.partyausfall.de/reviews.php?article=766&PHPSESSID=f3b580a8871758fd0c4b954dc8a61c95
Die erste Full-Length (24 min - haha!) von "Angelreich". Ich hab mir das Cover angesehen und dachte das könnte eventuell wie die "Portrait Of The Goddess (meinem Lieblingsalbum von "Bleeding Through" klingen) und das tut es auch - ein bisschen. Keyboards, Metalcore, Abriss schwarz-rote Ästhetik, Gasmasken - alles da.
"The Plague" klingt gut produziert, hat aber gewisse Ecken und Kanten und klingt nicht immer glattpoliert. In die Spielzeit hat sich ein sphärisches Intro, ein absolut geniales Zwischenstück namens "We Are Plague" und ein Outro gemogelt. Nennt mich eine Pussy, aber diese sphärisch / technoiden / stimmungsvollen Versatzstücke haben es mir total angetan. Wahnsinn, was da an Stimmung erzeugt wird. In einigen Songs wird auch mal kurz clean gesungen, was weder negativ noch positiv auffällt und nach mehrmaligem Hören entfalten auch die Klampfer ihre volle Größe. Ich hab für das Album mehrere Durchläufe gebraucht. Das Geshoute klingt ein wenig nach "Bleeding Through" und die Songs werden dank komplexeren Strukturen nicht langweilig. "Deathrider" (bis auf die Crewshouts - die klingen erzwungen) ist in seiner apokalyptischen Stimmung mein Highlight dieses Releases. "The Plague" lässt sich in einem Rutsch durchhören und macht sich prima irgendwo in der Hardkern-Musiksammlung, weder überproduziert, noch erfindet man das Rad neu, doch hier fühlt man Herzblut.
Wenn die Polen es schaffen auch mal ein "richtiges" Album zu basteln sind noch mehr Punkte drin. Wegen der Kürze (ansonsten sehr geile Scheibe).
Conflagration Webzine (note: 5/6) http://www.conflagration.one.pl/recki/110/angelreich_%22the_plague%22_%5Bcd_2009%5D/
Szczeciński Angelreich to od dłuższego czasu jedna z największych nadziei polskiej sceny metalcore. Mimo tego, że ów gatunek jest obecnie uznawany za jeden z najpopularniejszych, nie widać w naszym kraju szczególnego wzmożenia działalności tego typu grup. Ale to tak na marginesie. Angelreich ma już na koncie kilka fajnych materiałów, jednak do światowego poziomu im jeszcze trochę brakowało. Cechowały się one sporą surowością, niekiedy chaotycznością, ale zarazem i pewną dozą niedojrzałości. Obcując z "The Plague" odniesiemy wrażenie, że te czasy są już przeszłością w tym zespole. Można z czystym sumieniem powiedzieć, iż panowie osiągnęli coś, czym nie może pochwalić się wiele kapel rodzimej sceny. Świetnie brzmiąca, dobrze wyprodukowana, przemyślana, ale i pełna eksperymentów, niebanalna. Wciąż twórczość formacji obfituje w wielość specyficznych melodii, które mogą nam przywodzić na myśl takie zespoły jak As I Lay Dying, All That Remains czy choćby rodzimy Faust Again. Sound jest niezwykle selektywny, a zarazem mocny, co słychac przede wszystkim podczas partii breakdownów. Urozmaiciłbym jedynie wokale, ponieważ dominuje tutaj chropowaty krzyk/skrzek, którego dynamiczne modulacje mogłyby dużo wnieść. Fajerwerki gitarowe nie sprawiają wrażenia przesłodzenia materiału i dobrane ze smakiem, jeśli można to tak ująć. Oczywiście totalni maniacy tylko brutalnych brzmień mogą czuć się zawiedzeni, bo materiał jest skierowany raczej to ludzi, którzy nie klasyfikują muzyki ze względu na gatunek. Może o tym świadczyć spora ilość partii dość nietuzinkowych. Mam tu na myśli klimatyczne numery pełne klawiszy (niektóre mogą kojarzyć się z tym, co robi Heaven Shall Burn), odprężających kompozycji z loopowanymi (chyba to tak się nazywa) partiami bębnów. Bardzo progresywnie i ambitnie pod tym względem Angelreich podeszło do sprawy. Na koniec muszę coś zaznaczyć i wyprowadzić pewnie z błędu co poniektórych. Wiele osób utożsamia metalcore z częstymi śpiewanymi, "pedalskimi" partiami. Tutaj jednak tylko w jednym, rozpoczynającym płytę "I Am Plague" zastosowano taki zabieg i jak dla mnie w żadnym stopniu nie wpływa on na całość. 27 minut muzyki mija bardzo szybko i jest to jednak trochę za mało jak na taki rodzaj grania. Jeszcze przynajmniej jedna kompozycja załatałaby poczucie niedosytu. Ale może to tylko ja mam takie wrażenie. Bardzo dobry, klarowny, stojący na światowym poziomie CD i będę z pewnością sledził kolejne losy tej obiecującej kapeli.
Nbc.art.pl (note: 7,5/10) http://nbc.art.pl/recenzje.php?id=1638
Zawsze myślałem, że w Polsce nie ma wielu przedstawicieli metalcore. Jednak płyty, które mnie od czasu do czasu nawiedzają, zmuszają mnie siłą rzeczy do zmiany tego, jak widać nieaktualnego poglądu. Boom na te dźwięki już nas dopadł i nie mam nic przeciwko, póki są one co najmniej tak dobre, jak te serwowane przez Angelreich. To moja pierwsza styczność z tym zespołem, a i w gatunku nie mam za bardzo rozeznania, więc wybaczcie mój laicyzm. Ale jak na moje ucho spośród wszystkich trzech! metalcore'owych załóg z Polski jakie słyszałem, ci mają także swój własny przepis na dźwięki. Oprócz standardowego napieprzania zdradzają także zamiłowanie do elektroniki. Przykładowo świetny jest "We Are Plague", dramatyzm tego utworu budowany jest stopniowo od minimalistycznych partii pianina aż do pięknej, ekspresjonistycznej końcówki zakończonej czystym, przeszywającym śpiewem. Nie wiem, ale ten utwór zrobił na mnie ogromne wrażenie, jakoś mnie tak wewnętrznie uspokaja. Gość, który zajmuje się w tym zespole elektroniką z pewnością ma talent. Mógłby z powodzeniem robić muzykę do filmów lub seriali. "We Are Plague" właśnie tak mi się kojarzy. Oprócz tego numeru, mamy jeszcze intro "Infection" i outro w postaci "Contamination" - taka nieco triphopowa jazda na zakończenie albumu. Oprócz tego wiadomo, jest jeszcze część wypełniona gitarowym jazgotem i perkusyjną miazgą. Oba te aspekty wydają się być na wysokim poziomie. Lubię sobie przy okazji metalcore'a doszukiwać się skojarzeń ze skandynawską sceną o melodyjnym zabarwieniu. W przypadku Angelreich na myśl przyszło mi Dark Tranquillity, a to głównie po wysłuchaniu "Deathrider" - kawałka zarówno szybkiego jak i melodyjnego, nasyconego elektroniką, zupełnie tak jak u Szwedów. Ba, nawet i Szwedom dorównującego! Podobnie dzieje się w przypadku "When It Rains, It Pours". Ale to już takie moje małe zboczenie, że wszędzie słyszę szwedzki metal, haha. Oczywiście, większość stwierdzi, że to kolejna płytka z pogranicza melodyjnego death metalu, ale ja tu słyszę dużo więcej niż kilka mdłych melodyjek. Przede wszystkim zaskoczony jestem technicznym aspektem "The Plague". Masa wystrzałowych riffów, specyficznej melodyki i odpowiednich dla hardcore'a zwolnień a wszystko to podane w całkiem przyjemnej dla ucha formie. Przy takiej mieszance nie sposób się nudzić. Póki co zdaje się, że szczecinianie bardziej popularni są na Zachodzie oraz co ciekawe, Wschodzie, gdzie na punkcie metalcore świra mają chyba wszyscy. W Polsce to zjawisko jest niejako nowe, ale cieszy fakt, że mamy swoich przedstawicieli, dzięki czemu nie musimy klękać przed zespołami ze Stanów.
Listen-to-it.de (note: 5/6) http://www.listen-to-it.de/html/angelreichreview.html
Angelreich trumpfen nach einer Demo und 2 Split CDs nun mit ihrem ersten (Mini) Album “The Plague”, welches via Spook Records veröffentlicht wird, lautstark auf. Das optisch schon sehr schöne Werk bietet nicht nur etwas für die Sehnerven sondern auch etwas für die verwöhnten Gehörgänge aller Metalcore Fans, die vor kleinen elektronischen Spielereien nicht zurückschrecken. Durch die interessante und abwechslungsreiche Gitarrenfront, die extrem gut und Hand in Hand mit der mächtigen Rhythmusfraktion arbeitet, wurde den Song ordentlich Leben und Leidenschaft eingehaucht. Da können sich einige Mitstreiter ruhig eine Portion von abschneiden. Der Sound ist schön warm und druckvoll, klingt dabei aber nicht überproduziert oder gar künstlich. Auch die Synthesizer-Sounds und Drum'n'Bass Elemente fügen sich herrlich ins Gesamtwerk ein und wirken nicht störend oder überflüssig. Sie unterstützen das Album und lassen immer wieder eine schöne bedrohliche Atmosphäre aufkommen. Schade ist nur, dass gerade mal 5 vollwertige Songs auf “The Plague” gelandet sind. Zusätzlich gibt es nur ein kleines Intro, einen elektronischen Zwischensong und ein Outro. Auch nach mehrmaligem hören wird die Scheibe nicht langweilig und somit kann man getrost auf die Repeat-Taste seines CD-Players drücken und sich das kleine aber sehr feine Werk wieder und wieder durch die Lauscher jagen.
Music-scan.de (note: 7/10) http://www.music-scan.de/Templates/reviews_team.php?id=11232
Nach einem selbst aufgelegten Demo und zwei Split-Veröffentlichungen mit Torment Of Prometheus bzw. Deathlike Existence verbuchen ANGELREICH mit „The Plague“ ihren ersten Longplayer. In den sieben Jahren ihres Bestehens haben die Polen beständig daran gearbeitet, ihr MetalCore-Verständnis immer weiter auszuarbeiten und mit Elementen aus anderen Spielarten anzureichern. Über die Zeit ist so ein Sound entstanden, der durchaus auf eine Vorliebe für Gruppen wie Caliban und Heaven Shall Burn schließen lässt, der aber gleichfalls auch an Acts wie Winds Of Plague und Deadlock erinnert. Die erwartbare Mischung aus melodischen Skandinavien-Leads, trockenen Thrash-Salven und schleppenden Mosh-Parts wird von ANGELREICH zwanglos und stimmig erweitert. Da die Musiker ihre Fertigkeiten seit 2002 kontinuierlich verbessert haben, sind sie längst in der Lage, neben den Hauptsträngen ihrer Songs kleine Feinheiten und verspielte Details zu setzen. Auf ihrem Debüt arbeiten die Polen zudem mit füllenden Keyboards und Drum’n’Bass-Elementen. Parallelen zu Deadlock sind durchaus vorhanden, doch stärker scheint die Nähe zu Winds Of Plague ausgeprägt, die ähnlich selbstbewusst und offensiv auf elektronische Elemente zurückgreifen. Einige Songs weisen in ihren Refrains zudem cleanen Gesang auf, womit es ANGELREICH glücklicherweise nicht übertreiben. Das Quintet findet ein gutes Maß, alle verwandten Stilmittel stimmig und natürlich miteinander zu verbinden. „The Plague“ entwickelt sich als unterhaltsames Album, an dem man allenfalls kritisieren kann, dass es MetalCore ist. Das ist die Gruppe jedoch aus voller Überzeugung – Genre-Fans sollten zugreifen!
Hardkern.de (note: 4/5) http://www.hardkern.de/reviews/Angelreich/The_Plague/828
Über Spook Records ist gerade das neue Angelreich-Album erschienen. Die Metalcore-Maschinerie aus Polen veröffentlicht mit "The Plague" ihr erstes Full-Length über ein Label. Zuvor war der Longplayer "When The Light Fade Away" in Eigenregie auf den Markt gebracht worden und man hat zwei Split CDs heraus gebracht. Wer ältere Angelreich-Aufnahmen kennt, weiß dass die Qualität zu wünschen übrig lies. Doch auf der neuen CD ist alles besser. Die Qualität ist gut - nicht perfekt, aber gut. Die Songs wirken keineswegs überproduziert, sondern haben noch ein gewisses rohes Feeling. Angelreich trumpfen auf "The Plague" mit melodischem Metalcore auf, der extrem eingängig ist. Die Melodien fräsen sich schnell ins Gedächtnis und lassen einem gar keine Chance, sich ihnen zu entziehen. Als Kontrast zu den momentan absolut bis ins letzte Detail perfekt produzierten Tracks, wie man sie auch schon bei kleineren Bands findet, ist "The Plague" wunderbar gelungen. Ob man sich hier durch die Produktion bewusst von der Masse absetzen wollte ist fraglich - es geschieht jedenfalls.
Die Vocals sind primär geshoutet, doch gibt es ab und an auch ein paar cleane Parts, welche aber weitaus weniger verweichlicht klingen, als bei vielen anderen Bands - sie klingen gerade zu gut. Desweiteren setzen Angelreich auf ein paar Synthesizer-Elemente, die sowohl in den eigentlichen Songs (vgl. "In The Hands Of The Unknown", "Deathrider"), als auch im Zwischenstück "We Are Plague" und dem Outro "Contamination" auftauchen. "We Are Plague" ist ein wirklich entspannender Chillout-Song, der mit schönen Drum And Bass-Elementen aufwarten kann. An einigen Stellen fühlt man sich ganz leicht an Linkin Park erinnert, allerdings im positiven Sinne. Im Prinzip ist dieser Song gar nicht so sehr ein normales Zwischenstück, welches man nur so nebenbei eingefügt hat, um einen Lückenfüller zu haben, sondern wirklich ein absolut vollwertiger Song, der extrem gut gelungen ist. Hier beweisen die Jungs, dass sie sich nicht nur in ihrem eigentlichen Genre behaupten können, sondern auch in der Lage sind die Grenzen zu anderen Musikstilen zu überspringen und diese zu inkorporieren.
Der folgende Track "The Face Of Your Fear" ist eher mittelmäßig und greift an einigen Stellen lediglich Klischees auf. Geht zwar gut ins Ohr, hätte aber definitiv besser werden können. "Deathrider" und "When It Rains, It Pours" sind hingegen wieder gelungen und führen das hohe Niveau vor. Lediglich die Crewvocals bei "Deathrider" hätte man sich sparen können, wirken diese doch fehl am Platz. Ansonsten gibt es hier nicht viel zu meckern.
Insgesamt bieten Angelreich hier ein hochwertiges Metalcore-Album, mit ein paar innovativen Ansätzen, die das Album an sich noch einmal pushen. Sehr guter Stoff für Metal und Metalcore-Freunde!
Metalcentre.pl (note: 8/10) http://metalcentre.pl/webzine.php?p=reviews&nr=3339
I doczekałem się. Było warto? Na pewno. Ale oczekiwałem odrobinę więcej... a bynajmniej jeśli chodzi o długość albumu. No bo jak tu bić peany przy trwającym niemal dwadzieścia pięć minut albumie. Troszku to krótko, nawet jak na metalcore'a (przywykłem do dłuższych i obfitych materiałów), no ale dobra, co tam, grunt, że muzyka broni się sama, bez względu na ilość jej zawartości na srebrnym krążku.
O właśnie. Metalcore w przypadku nowego dziecka Szczecinian może być minimalnie wypaczającym określeniem. Dlaczegóż to? Dlatego, że więcej tu kombinowania, łamania schematów, próbowania zagrać inaczej niż do tej pory w całym tym gatunku. Oczywiście nie jest to łatwe, a to czy faktycznie im się udało lub nie, pozostawiam wam samym. Według mnie bynajmniej częściowo pokazali się z takiej strony dla której warto napisać, iż wyszło dobrze.
Pomysłów jest sporo (pomijając fakt, iż tylko pięć utworów to pełne kawałki z krwi i kości) i wykorzystano je bardzo umiejętnie, na całe szczęście te numery których nie można zaliczyć do ''metalowych'' (he, he) nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie dodają smaczku, klimatu którego próżno szukać u innych tego typu grup. Mowa tutaj o intro ''Infection'' które spokojnie przygotowuje na mocny i znany już z wcześniejszego demo hit ''I Am Plague''. W porównaniu do pierwowzoru nie zmieniło się nic, no poza brzmieniem werbla (które mnie irytuje) oraz dodatkowymi wokalami... No właśnie. Pierwowzór w środkowej części kompozycji pozbawiony był czystych wokali, a te wyszły wprost niesamowicie, dodając tej piosence chwytliwości. Autorem tych czystych wokali jest niejaki Mo z Niemieckiego Farewell To Words. Cóż, ziomek kompletnie nie znany, ale robotę odwalił na prawdę zajebistą.
Dalej jest już zdecydowanie ciężej, blasty sypią się tu i ówdzie, gdzieś tam poukrywana została elektronika która również mnie zaskakuje, albo powiem inaczej, to w jaki sposób została zaaranżowana. Przeważnie dominuje szybkie, bądź średnio szybkie tempo które nierzadko przerywane zostaje masywnych breakdownem (Szczecinianie mają chyba najlepsze mostki w Polsce... totalny wpierdol), dodajmy do tego skrzętnie ukrywaną melodię oraz świetny warsztat techniczny i otrzymujemy - bynajmniej słowny, obraz tego czego można się spodziewać w dalszej części albumu. Totalnym hitem i prawdziwym wgniataczem jest ''The Face Of Your Fear'', i niech mi tylko ktoś odważy się stwierdzić jakoby mostek z tego numeru był chujowy. Toć to prawdziwa betonowa masakra, walec który po prostu miażdży...
Czy coś się zmieniło? Hmm... no może Matt śpiewa troszku wyraźniej, aczkolwiek mocniej niż poprzednio. Widać, że koncerty wyrobiły mu głos, co mnie niezmiernie cieszy. Ogółem gdyby tak przeanalizować ten brutalny materiał to faktycznie można by porównać Angelreich do August Burns Red i nie byłoby to jakimkolwiek faux pais. Punkty wspólne są a kto zna wyżej wymieniony band pewnie sam się domyśli jakie to też mogą być. Przede wszystkim poziom wykonania jest podobny, a to wyraźna nobilitacja dla Szczecinian.
Jeszcze tylko na moment o tym czego się kompletnie nie spodziewałem. Otóż, nawet jeśli jakiś band mianuje się ''metalcore'owym'' to nie umieszcza na albumie niemal pięcio-minutowego utworu, przerywnika który odbiega od szeroko pojętego metalu w stronę electro, a może i nawet trip hopu? Sam już nie wiem, w każdym razie transowość i mrok który emanuje z tego utworu (''We Are Plague'') przejmuje i wprowadza w melancholijny stan. Nie jest to coś genialnego, ale siła tej kompozycji tkwi w prostocie i świetnie współgrających motywach. Dodajmy do tego ciekawe aranżacje wokali w drugiej części utworu... Ach! Trzecim nie pasującym do układanki utworkiem jest prawdopodobnie outro ''Contamination'', to również odbiegające i raczej ''wyciszające'' słuchacza dźwięki. Cóż, nie stronię i od takich, ale zdecydowanie bardziej pasowałyby po dłuższym łojeniu... Oj, to na pewno.
..
10:10 PM
Powered by  | | English | | Albanian | | Arabic | | Bulgarian | | Catalan | | Chinese | | Croatian | | Czech | | Danish | | Dutch | | Estonian | | Filipino | | Finnish | | French | | Galician | | German | | Greek | | Hebrew | | Hindi | | Hungarian | | Indonesian | | Italian | | Japanese | | Korean | | Latvian | | Lithuanian | | Maltese | | Norwegian | | Polish | | Portuguese | | Romanian | | Russian | | Serbian | | Slovak | | Slovenian | | Spanish | | Swedish | | Thai | | Turkish | | Ukrainian | | Vietnamese |
|
|
|