Dzis podczas spaceru z psem przeszylo mnie figlarne spojrzenie Romana Giertycha spogladajacego z plakatu wyborczego. Giertych, jeszcze nie Humphrey Bogart, ale juz taki Dean Martin zerka na nas tak filuternie, ze nie tylko kobietom moze sie zrobic miekko...W nogach, ale i niejeden gej antypanstwowiec i niedemokrata moze od tej chwili uczynic lidera LPR-u obiektem swoich fantazji seksualnych. Moze retuszer wykonal tak tytaniczna prace, albo sam Roman wykrzesal z siebie cala moc milosci, ktora nosi w sercu, nie wiem, ale niemal pomyslalem, ze fajny facet z tego Romana. Niemal zapomnialem mu jego slabosc do Romana Dmowskiego, ktorego antysemickie poglady niszczyly naturalne wiezy polsko-zydowskie w okresie miedzywojennym. Niemal zapomnialem mu jego pelny ciepla i zrozumienia stosunek do mniejszosci seksualnych (vide "jestem tu, by przeciwstawic sie wstretnym pederastom"). Malo tego! Zupelnie wyleciala mi z glowy niechec do tego polityka za jego obrazliwe slowa wobec dokonan Okraglego Stolu i nazwanie Adama Michnika "bylym partyjnym aparatczykiem" (jak wiadomo ojciec Romana Giertycha, Maciej w odroznieniu od Michnika walczyl o polska demokracje ramie w ramie z Wojciechem Jaruzelskim).
I gdy tak zbieralem mysli, to az lekko sie przerazilem. Skoro reaguje tak ja, majacy pojecie o tym, kto zacz, to jak to musi byc z ludzmi, ktorzy pojda na wybory, a kompletnie nie wnikaja w to, jakie ma poglady, jaki program prezentuje osoba, przy ktorej skresla krzyzyk? Co z tymi, ktorzy glosuja tylko na fajny billboard, przasny spot wyborczy czy nazwisko, ktore im sie milo kojarzy? Przesadzam? Niestety pisze to na podstawie obserwacji tylko najblizszego mi srodowiska. Ile jest takich osob w skali kraju? Stad prosze/apeluje/blagam. Idzmy glosowac, ale na czlowieka, a nie na spojrzenie amanta rodem z filmow noir.